Wielkie Pu albo o czym puchacz z Puchatkiem by pogadał

Od lewej: puszczyk, pójdźka i puchacz. Łączy je coś więcej niż tylko bycie sową. Grafika: na podstawie ilustracji J. Wolfa i H. C. Richtera, źródło: Biodiversity Heritage Library (DP).

Zapisz

Kiedy byłam dzieckiem, a i jeszcze długo po tym, jak dzieckiem być przestałam, nie zastanawiałam się nad zasadnością imienia Kubusia Puchatka. W końcu to miś pluszowy, miękki, miły w dotyku, z okrąglutkim od nadmiernej konsumpcji miodu brzuszkiem – a więc puchaty. No bo tak dosłownie puchaty – czyli pokryty czymś, co przypomina puch – to Puchatek nie był: na rysunkach w książce jawił się jako miś z gatunku krótko- i gładkowłosych. I dopiero w latach swojej wczesnej dorosłości „odkryłam”, że ów miś ze Stumilowego Lasu został Puchatkiem przede wszystkim ze względów fonetycznych – bo jego angielski „pierwowzór” zwie się Pooh, co w języku Szekspira z puchem nie ma nic wspólnego, lecz jest odpowiednikiem naszego wykrzyknika phi!, wyrażającego lekceważenie, rozczarowanie lub niedowierzanie.

Nie da się ukryć, że w polskiej „kanonicznej” wersji (niespełna pół wieku po Puchatku pojawiła się bliższa oryginałowi Fredzia Phi-Phi, ale została zmiażdżona przez krytykę…) imię słynnego dziecięcego bohatera stworzonego przez A. A. Milne’a straciło swoją pierwotną zadziorność. I na to mógłby Puchatek pożalić się puchaczowi, który z pewnością świetnie by owe żale zrozumiał, bo jego imię też – wbrew pochodzeniu – w puch obleczono.

A co ciekawe, stało się to niemal w tym samym czasie: „Kubusia Puchatka” – w przekładzie Ireny Tuwim – świat poznał w 1938 roku, natomiast dwa lata wcześniej kodyfikatorzy ortografii postanowili ostatecznie, że puchacza należy pisać przez „ch”, jak puch, a nie przez „h” – jak to wcześniej, zgodnie z etymologią tej głoski, czyniono.

Puchacz nie jest puchaty, puchacz puchaczy

Nazwa puchacza pochodzi bowiem nie od puchu, ale od onomatopei naśladującej jego charakterystyczny, uroczo smętny, głos „pu-hu”, i odpowiada ukraińskiemu i białoruskiemu puhacz oraz rosyjskiemu gwarowemu pugacz o tym samym znaczeniu. Etymolodzy zza Buga twierdzą, że polski puchacz jest pożyczką ukraińską, ale wśród polskich badaczy pogląd ten nie zawsze jest popierany.

Swojemu głosowi, działającemu – jak trafnie zauważył znawca awifauny Jan Sokołowski – niezwykle silnie na fantazję ludzką, zawdzięcza puchacz także niemiecką nazwę Uhu i łacińską bubo, która służy w ornitologii jako nazwa rodzajowa i gatunkowa: Bubo bubo, czyli puchacz zwyczajny. Wokalizacje tej największej z naszych sów odzwierciedliły się również w uralskich leksemach oznaczających puchacza lub ogólnie sowę: komi bugu, buguj, udmurckie bugaj, węgierskie bagoly, bogoj.

Warto także odnotować, że polszczyźnie znany był niegdyś czasownik puhać i puhaczeć ‘wydawać głos właściwy puchaczowi’, utworzony od nazwy tego ptaka. W „Lilijach” Mickiewicz pisał: „Wrona gdzieniegdzie kracze,/ I puhają puhacze”. Specjalnie zastosowałam tu dawną pisownię, abyście mogli się przekonać, jak pierwotna postać graficzna puhacza zmienia etymologiczną percepcję tego słowa. Znika „c” i znikają konotacje z „puchem” (przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie…).

Puszczyk nie jest z puszczy, puszczyk puczy

A o tym, jak dodatkowa literka może wypaczyć rodowód słowa, mógłby puchacz podyskutować z puszczykiem, którego imię także naznaczone jest etymologiczną ignorancją użytkowników polszczyzny, łączących je z puszczą, podczas gdy należałoby widzieć w nim związek z gwarowym puczyć ‘wydawać głos (o puszczyku, sowie)’. Puszczyk bowiem – tak jak i puchacz – ma pochodzenie dźwiękonaśladowcze, od głosu tego ptaka, a ściślej rzecz biorąc: głosu godowego samca, który Jan Sokołowski określa jako miękkie „hu-hu-huuuu”.

Zdaniem polskiego etymologa Wiesława Borysia przeciwko związkowi puszczyka z puszczą przemawia to, że „takie nazwanie mogłoby przysługiwać wielu różnym gatunkom ptaków”. I chyba trudno się nie zgodzić z takim poglądem.

Sowi kuwik

Jako ciekawostkę dodam, że puszczyk (Strix aluco) może się poszczycić w języku polskim jeszcze inną dźwiękonaśladowczą nazwą, mianowicie kuwik – tak go zwą w gwarach cieszyńskich. Ale tym razem, czyniąc zadość postulatom o równouprawnieniu płci, nazwę utworzono od imitacji dźwięków wydawanych przez samicę, która odzywa się tęsknym „kui” lub „kiuwit”.

Jednak stuprocentowej pewności co do tego, że kuwik wziął się od głosu samicy puszczyka, mieć nie możemy. A to dlatego, że w gwarach polskich nazwa ta odnosi się też do sowy pójdźki (Athene noctua). Podobnie w gwarach czeskich, a także w słowacczyźnie ogólnej pójdźka zwie się kuvik.

Repertuar wokalny tej sówki jest dość bogaty i zawiera między innymi żałosne nawoływania w stylu pani puszczykowej. Jan Sokołowski interpretuje je jako „kewek”, ale spotyka się też wśród polskich ornitologów transkrypcje typu „kwiuu”.

Pójdź, pójdź w dołek pod kościołek

Jednak bądź co bądź pójdźka wśród użytkowników polszczyzny znana jest bardziej z nawoływań „puć-puć”, czy też „pójdź-pójdź”, którym to zawdzięcza swoje oficjalne imię, znane gwarom także w formie pućka, pudźka, późdźka. Lud wierzył, że ptak ten wykrzykuje „Pójdź, pójdź w dołek pod kościołek!”, przepowiadając w ten sposób rychłą śmierć temu, kto słyszy jej złowieszczy głos.

Janowi Sokołowskiemu nazwa pójdźka najwyraźniej nie przypadła do gustu: nazwał ją „dość nieudolnym tłumaczeniem” głosu tego ptaka. I chyba miał rację…

Dźwiękonaśladowczą nazwę nadały pójdźce także inne narody słowiańskie. Na przykład Bułgarzy zwą ją kukumiawka, Chorwaci – ćuk (być może od tego sygnału alarmowego pójdźki), a Rosjanie, Ukraińcy i Białorusini – sycz (prawdopodobnie od syczenia, które u wielu gatunków sów służy do odstraszania wroga).

Ta ostatnia nazwa (mająca przypuszczalnie rodowód prasłowiański) odpowiada polskiemu syczek, które odnosi się jednak do innego gatunku małej sowy ­– Otus scops. A z kolei dla naszych wschodnich krewnych językowych syczek to ptak, który obwieszcza wszem wobec, że… śpi: „splu-splu-splu”. I dlatego w języku rosyjskim, ukraińskim i białoruskim nosi on onomatopeiczną nazwę spluszka. Polscy ornitolodzy na wokalizacje syczka zapatrują się nieco inaczej, interpretując je jako „kju-kju”, „kuj-kuj” lub „bim-bim”.

Pu-pu włochatki

A skoro tematem przewodnim dzisiejszej opowieści są ornitonimy, w których zaklęte jest sowie „pu”, to dodam jeszcze, że często w tej właśnie postaci fonetycznej transkrybowana jest pieśń godowa włochatki – kolejnej sówki naszych lasów. Myśmy nazwali ją od jej – jak to określił Jan Sokołowski – „nadzwyczaj sutego upierzenia”, natomiast od jej głosu nazwali ją przypuszczalnie nasi słowaccy krewni językowi (nie udało mi się tego potwierdzić w żadnym kompetentnym źródle, więc jeśli ktoś z Was wie coś na ten temat, to proszę o informację). Otóż w języku słowackim włochatka zwie się pôtik. W słowacczyźnie funkcjonuje też czasownik pôtikať, będący synonimem czasownika kuvikať ‘o głosie sowy’, który utworzono od przywoływanego dziś puszczykowego lub/i pójdźkowego zawołania „kuwik”. A ten drugi czasownik znany jest – w formie kuwikać i takim samym znaczeniu – również gwarom polskim. Nawiasem mówiąc, polszczyźnie gwarowej znany jest także czasownik pućkać, który odnosi się do głosu pójdźki i puszczyka (jego też w niektórych regionach nazywano pućką) lub ogólnie sowy.

♣♣♣

Jak widać, dźwięki wydawane przez sowy silnie działają na fantazję językową człowieka, stając się „budulcem” dla licznych słów. I przecież samo słowo sowa ma onomatopeiczne pochodzenie! Ale o tym opowiem oddzielnie…


Bibliografia:

  • Boryś W. (2010), Słownik etymologiczny języka polskiego, Kraków.
  • Budziszewska W. (1965), Słowiańskie słownictwo dotyczące przyrody żywej, Wrocław.
  • Czarnecki Z., Dobrowolski K. A., Jabłoński B., Nowak E. (1990), Ptaki Europy, Warszawa.
  • Karłowicz J. (1901), Słownik gwar polskich, t. II, Kraków.
  • Karłowicz J. (1906), Słownik gwar polskich, t. IV, Kraków.
  • Machek V. (1968), Etymologický slovnìk jazyka českého, druhé, opravené a doplněné vydáni, Praha.
  • Sławski F. (1966–1969), Słownik etymologiczny języka polskiego, t. III, Kraków.
  • Sokołowski J. (1958), Ptaki ziem polskich, t. II, Warszawa.
  • Strutyński J. (1972), Polskie nazwy ptaków krajowych, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk.
  • Етимологiчный словник української мови (1989), гол. ред. О. С. Мельничук, т. 3, Київ.
  • Етимологiчный словник української мови (2003), гол. ред. О. С. Мельничук, т. 4, Київ.
  • Норманская Ю. В., Дыбо А. В. (2010), Тезаурус. Лексика природного окружения в уральских языках, Москва.
  • Фасмер М. (1987), Этимологический словарь русского языка, перевод с нем. и доп. О. Н. Трубачева, т. III, Москва.
  • Черных П. Я. (1999), Историко-этимологический словарь современного русского языка, т. II, Москва.
  • Шанский Н. М., Иванов В. В., Шанская Т. В. (1971), Краткий этимологический словарь русского языка. Пособие для учителей, изд. 2-е, испр. и доп., Москва.
  • Этимологический словарь славянских языков. Праславянский лексический фонд (1987), под ред. О. Н. Трубачева, вып. 13, Москва.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Reklamy

Jedna myśl na temat “Wielkie Pu albo o czym puchacz z Puchatkiem by pogadał

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s