Dźwięki antypodów: kea i kaka

Kea i kaka, tak samo jak ich pierzaści krajanie: kiwi i weka, noszą dźwiękonaśladowcze imię. Wizerunek papug: J. G. Keulemans i P. Wytsman, źródło: Biodiversity Heritage Library (DP).

Poniżej krótkie nagranie głosów tych dwóch endemicznych mieszkanek Nowej Zelandii. Czytaj dalej

Reklamy

Wielkie Pu albo o czym puchacz z Puchatkiem by pogadał

Od lewej: puszczyk, pójdźka i puchacz. Łączy je coś więcej niż tylko bycie sową. Grafika: na podstawie ilustracji J. Wolfa i H. C. Richtera, źródło: Biodiversity Heritage Library (DP).

Zapisz

Kiedy byłam dzieckiem, a i jeszcze długo po tym, jak dzieckiem być przestałam, nie zastanawiałam się nad zasadnością imienia Kubusia Puchatka. W końcu to miś pluszowy, miękki, miły w dotyku, z okrąglutkim od nadmiernej konsumpcji miodu brzuszkiem – a więc puchaty. No bo tak dosłownie puchaty – czyli pokryty czymś, co przypomina puch – to Puchatek nie był: na rysunkach w książce jawił się jako miś z gatunku krótko- i gładkowłosych. I dopiero w latach swojej wczesnej dorosłości „odkryłam”, że ów miś ze Stumilowego Lasu został Puchatkiem przede wszystkim ze względów fonetycznych – bo jego angielski „pierwowzór” zwie się Pooh, co w języku Szekspira z puchem nie ma nic wspólnego, lecz jest odpowiednikiem naszego wykrzyknika phi!, wyrażającego lekceważenie, rozczarowanie lub niedowierzanie. Czytaj dalej

Słowik i bilbil, czyli czego oczy nie widzą, to uszy usłyszą…

Słowik rozsławił swoje imię jako wybitny pieśniarz. A czy jego imię od „sławy” się wzięło? Grafika: J. G. Keulemans, źródło: Biodiversity Heritage Library (DP).

Drobny, niepozorny, szarawy ptaszek z dawien dawna cieszy się sławą niedoścignionego wokalnego wirtuoza awifauny. Hołd jego umiejętnościom składali najwybitniejsi mistrzowie pióra. Słowa podziwu dla jego głosu wyrażali najwięksi znawcy skrzydlatej braci:

Żaden ptak nie dorównuje mu pełnią tonów, miękkością głosu, siłą wyrazu i mistrzostwem opanowania gardła. Stanowczo osiągnęła tu natura szczyt tego, na co pod względem śpiewu ptasiego mogła się zdobyć. Mimo że słowiki słyszymy co roku, każdej wiosny ogarnia nas zdumienie, jakim sposobem tak mały ptak może wydobyć tę potężną skalę tonów. Raz brzmią jego trele, jak gdyby się perły sypały, to znów żałośnie fiuka, skarży się i płacze, po chwili delikatnie tylko potrąca jakichś strun, a potem głośno kląska i kończy zwrotkę radosną kaskadą. Śpiew jego jest coraz to inny: raz cichy i rzewny, to znów pełen ognia i temperamentu. W noc majową nie można się nasłuchać tej przedziwnej melodii.

Czytaj dalej

Żuraw albo gdzie etymolog zrobiłby z chęcią byka

Słowo „żuraw” ma praindoeuropejską etymologię. Grafika: J. Wolf, H. C. Richter, źródło: Biodiversity Heritage Library (DP).

Kukułka robi ku-ku, gęś – gę-gę, wrona – kra-kra, kaczka – kwa-kwa, bocian – kle-kle, wróbel – ćwir-ćwir, sowa – hu-hu. A żuraw? Jak naśladujemy wydawane przez niego dźwięki?

Żuraw, niestety, należy do grona licznych ptaków, których głos nie zapisał się w polszczyźnie pod postacią ogólnie przyjętej onomatopei. A szkoda! Tym bardziej że nasi słowiańscy sąsiedzi mogą się poszczycić takim leksemem: na przykład w języku ukraińskim żuraw krzyczy kru-kru lub kriu-kriu, a w rosyjskim – kurły-kurły. My za to mamy rzeczownik, który nazywa głos żurawia, a którego nie znają inne języki słowiańskie: klangor. Nie jest to jednak nasz rodzimy twór, lecz zapożyczenie z łacińskiego clangor ‘wrzask, krzyk (ptaków i zwierząt); dźwięk, brzmienie (zwłaszcza trąb)’. Czytaj dalej

Krokodyl z cukrem i aligator z latawcem

Słowa „krokodyl” i „aligator” mają zaskakujące powiązania etymologiczne. Grafika zaczerpnięta z publikacji W. F. Kirby’ego; źródło: Biodiversity Heritage Library (DP).
To dziś modne, wdzięczne, ładne,
Co zabójcze, co szkaradne!
Przeto dam wam krokodyla.
Ktoś się boi? Chce dać dyla?
Niech więc zrobi to czym prędzej,
Aligator wszak też będzie.

Taką oto pokraczną rymowanką zainspirowaną słynnymi słowami Papkina zapowiadam dzisiejszych bohaterów leksykalnych: nazwy straszliwych, budzących grozę zimnokrwistych stworzeń, które wyglądają, jakby wychynęły wprost z epoki dinozaurów. Ale tak naprawdę niczego strasznego w naszej opowieści nie będzie, wręcz przeciwnie: będzie całkiem słodko, z posypką cukrową, a na zakończenie przyleci prześliczny rajski klejnocik. Krokodyl bowiem ma wiele wspólnego z cukrem, a aligator – z latawcem. Czytaj dalej