Zdublowany legwan i inne sobowtóry

Nazwa „legwan” ma w polszczyźnie swojego etymologicznego „sobowtóra”. Grafika zaczerpnięta z publikacji „The naturalist’s miscellany”, źródło: Biodiversity Heritage Library (DP).

Co etymolog dostrzeże w zdaniu: „Legalny władca kniaź Fabian, tuszujący siwiznę czarną farbą, z wielce lojalnym i szpakowatym księdzem Pabianem, głaszcząc mieniące się barwami morza legwany i iguany, zajadają się pieczonymi truflami, kasztanami i kartoflami przy wtórze grzechoczących kastanietów i pobrzękującej gitary, mandoliny, cytry i bandury”?

Trochę nonsensu i wiele dubletów etymologicznych!

Takim to mianem w lingwistyce określane są pary lub grupy wyrazów (nazywane odpowiednio dubletami prostymi i wielokrotnymi) danego języka, które mają wspólną etymologię, ale różnią się warstwą brzmieniową i z reguły także znaczeniem. Czytaj dalej

Reklamy

Wielkie Pu albo o czym puchacz z Puchatkiem by pogadał

Od lewej: puszczyk, pójdźka i puchacz. Łączy je coś więcej niż tylko bycie sową. Grafika: na podstawie ilustracji J. Wolfa i H. C. Richtera, źródło: Biodiversity Heritage Library (DP).

Zapisz

Kiedy byłam dzieckiem, a i jeszcze długo po tym, jak dzieckiem być przestałam, nie zastanawiałam się nad zasadnością imienia Kubusia Puchatka. W końcu to miś pluszowy, miękki, miły w dotyku, z okrąglutkim od nadmiernej konsumpcji miodu brzuszkiem – a więc puchaty. No bo tak dosłownie puchaty – czyli pokryty czymś, co przypomina puch – to Puchatek nie był: na rysunkach w książce jawił się jako miś z gatunku krótko- i gładkowłosych. I dopiero w latach swojej wczesnej dorosłości „odkryłam”, że ów miś ze Stumilowego Lasu został Puchatkiem przede wszystkim ze względów fonetycznych – bo jego angielski „pierwowzór” zwie się Pooh, co w języku Szekspira z puchem nie ma nic wspólnego, lecz jest odpowiednikiem naszego wykrzyknika phi!, wyrażającego lekceważenie, rozczarowanie lub niedowierzanie. Czytaj dalej

Podziemny terier

Etymologia nazwy „terier” wiąże się z łacińskim słowem „terra”, czyli ‘ziemia’. Od tego samego słowa pochodzi też „terrarium”, „terakota”, „terytorium”, „taras” i drugi człon imienia słynnego filmowego bohatera E. T. – „Extra-Terrestrial”. Wizerunek terierów: L. A. Fuertes, źródło: Biodiversity Heritage Library (DP).

Czytaj dalej

Słowik i bilbil, czyli czego oczy nie widzą, to uszy usłyszą…

Słowik rozsławił swoje imię jako wybitny pieśniarz. A czy jego imię od „sławy” się wzięło? Grafika: J. G. Keulemans, źródło: Biodiversity Heritage Library (DP).

Drobny, niepozorny, szarawy ptaszek z dawien dawna cieszy się sławą niedoścignionego wokalnego wirtuoza awifauny. Hołd jego umiejętnościom składali najwybitniejsi mistrzowie pióra. Słowa podziwu dla jego głosu wyrażali najwięksi znawcy skrzydlatej braci:

Żaden ptak nie dorównuje mu pełnią tonów, miękkością głosu, siłą wyrazu i mistrzostwem opanowania gardła. Stanowczo osiągnęła tu natura szczyt tego, na co pod względem śpiewu ptasiego mogła się zdobyć. Mimo że słowiki słyszymy co roku, każdej wiosny ogarnia nas zdumienie, jakim sposobem tak mały ptak może wydobyć tę potężną skalę tonów. Raz brzmią jego trele, jak gdyby się perły sypały, to znów żałośnie fiuka, skarży się i płacze, po chwili delikatnie tylko potrąca jakichś strun, a potem głośno kląska i kończy zwrotkę radosną kaskadą. Śpiew jego jest coraz to inny: raz cichy i rzewny, to znów pełen ognia i temperamentu. W noc majową nie można się nasłuchać tej przedziwnej melodii.

Czytaj dalej